Stany Zjednoczone Bimbrownictwa: Origins

 

15116 

Alkohol i jego produkcja towarzyszyła osadnikom nowego świata od samego początku. Już w 1632 roku Holenderska Kompania Zachodnioindyjska na terenie dolnego Manhattanu założyła pierwszy browar, a pierwsza destylarnia rumu powstała w Staten Island w Bostonie w roku 1664. Jednak to Appalachy miały się wkrótce stać głównym ośrodkiem produkcji alkoholu. Bimber, bo na tym ten tekst się skupia jest to wysoko procentowy alkohol destylowany w warunkach domowych. Słowo „moonshine”, bo taka jest najpopularniejsza nazwa amerykańskiego samogonu, wywodzi się jeszcze z czasów angielskich przemytników, którzy przemycali alkohol w świetle księżyca. Oddaje ona idealnie naturę produkcji tego trunku. Księżycówka, bo tak można ją przetłumaczyć była często pędzona pod gołym niebem w lasach Appalachów.

Bimbrownictwo w Appalachach w erze kolonialnej.

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych bohaterów amerykańskiego folkloru jest mieszkający w górach Appalachów bimbrownik. Zazwyczaj jest on przedstawiony jako prosty człowiek przepity własnoręcznie wypędzoną księżycówka. Jego wizerunek jest oparty na archetypie przybyszy szkocko-irlandzkich (Scotch-Irish albo Ulster Scotts), którzy po raz pierwszy przybyli do Ameryki Północnej w 1684. W wyniku przeludnienia oraz ciężkich warunków życia między 1717 a 1775 rokiem ponad 200 tysięcy Szkoto-Irlandczyków osiedliło się na terenie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Większość z nich zamieszkała na terenach Appalachów ponieważ cena ziemi gdzie indziej była zbyt wysoka. Zasiedlenie na obszarach górzystych odizolowało ich od reszty świata. Było to niesamowitym wyzwaniem i łączyło się z ogromnym ubóstwem. Ludzie ci uważali się za ludzi wolnych, osiedlali się w małych grupach połączonych zazwyczaj więzami krwi, co zazwyczaj doprowadzało do małżeństw w obrębie rodziny. Jako mistrzowie przetrwania w trudnych warunkach wraz z bronią, narzędziami oraz rzeczami osobistymi Szkoci zabrali ze sobą także aparaturę do destylowania whisky. Pędzony przez nią alkohol nazywali oni „wodą życia”, a pili go w zarówno w celach zdrowotnych jak i dla przyjemności. Trunek ten był niemal niezbędnym elementem życia w lasach Appalachów.

il_fullxfull.274815716.jpg
Typowa bimbrownia w sercu gór.

Do wyrobu whisky używano ogólnodostępnej na tych terenach kukurydzy, cukru, wody i drożdży. Początkowo owo zborze było głównym źródłem dochodów, jednak szybko zorientowano się, że produkcja „corn whiskey” (po amerykańsku) jest bardziej opłacalna. Pędzenie takiego alkoholu wymagało nie tylko dokładnej znajomości etapów produkcji, ale i także odnalezienia odpowiedniej lokacji na stworzenie miejsca pracy. Takie stanowisko wymagało dostępu do zimnej wody oraz powinno być dobrze ukryte ( z obawy na ataki Indian bądź konkurencji). Pamiętać także trzeba było, aby nie podążać tym samym szlakiem oraz obmyślać nowe sposoby dotarcia do swojej bimbrowni. Problematyczne również było transportowanie ciężkiego kotła, w którym gotowana była masa oraz garnka z rurą destylującą, która koniecznie musiała być wykonana z miedzi. System produkcji jest prawie taki sam po dzień dzisiejszy. Początkowo trzeba było składniki w odpowiedniej ilości wrzucić do kotła i podgrzać do otrzymania kleistej masy. Następnie dodawało się drożdże i czekało na wzrost temperatury. Do pojemnika ze spiralną rurą do destylacji wlewało się zimną wodę by wytworzona para mogła się skroplić i dać upragniony trunek. Potrzebna była także wiedza, kiedy skraplał się alkohol metanowy, a kiedy alkohol etylowy. Było w tamtych czasach wielu ślepych i kulawych jegomości którzy zamiast miedzianej aparatury używali innych metalowych substytutów oraz tacy którzy łoili metanol. Destylarnia musiała utrzymywać stała niską temperaturę, więc bardzo często trzeba było wymieniać wodę. Była to ciężka praca, która wymagała wysiłku fizycznego. Alkohol produkowany w taki sposób szybko stał się tak popularny, że stał się walutą dla wielu mieszkańców tamtych terenów. Jedynym zagrożeniem bimbrownika byli wówczas tylko Indianie, dzikie zwierzęta i niekiedy inni bimbrownicy. Wkrótce w roku 1794 miał się pojawić nowy wróg – poborca podatkowy.

Znalezione obrazy dla zapytania moonshine
Ehhmm… i wszystko jasne?

Bunt whiskey

Wkrótce po zyskaniu niepodległości przez Stany Zjednoczone, kasa rządu federalnego świeciła pustkami. Aby pokryć koszty wojny rewolucyjnej pierwszy prezydent nowego państwa George Washington musiał wpaść na pomysł na zyskanie środków w celu spłaty długów. Możliwości były dwie, albo wprowadzenie nowych podatków, albo podniesienie cen na taryfy celne. Nowy rząd wiedział, że żadna z tych możliwości nie cieszyłaby się uznaniem obywateli Stanów Zjednoczonych. Obecny sekretarz skarbu Alexander Hamilton (ten od Musicalu) wyszedł z programem naprawy finansów publicznych, którego jednym z punktów było wprowadzenie podatku na destylację alkoholi. Wiedział on jednak, że podatek wywoła niezadowolenie opinii publicznej oraz przyczyni się do wzrostu poparcia dla opozycji, jednak usprawiedliwiał się tym, iż podatek miał być „bardziej miarą dyscypliny narodowej niż przychodem skarbowym”. Kolejnym argumentem miała być chęć umocnienia władzy rządu federalnego. Ówczesny sekretarz stanu James Madison widział także korzyści poboczne, takie jak wprowadzenie trzeźwości i ograniczenie rozwoju chorób spowodowanych nadużyciem alkoholu. Hamilton przekonał kongres do wprowadzenia podatku i w 1794 roku funkcjonował on na terenie całych Stanów. Podatek najbardziej dotykał drobnych producentów i bimbrowników sezonowych, którzy musieli płacić podatek od każdego wyprodukowanego galonu (3.75 litrów). Gorzelnie produkujące alkohol na dużą skale miały obniżone stopy procentowe. Producenci „księżycówki” musieli zabsorbować dodatkowy koszt albo sprzedawać alkohol po wyższych cenach. Warto wspomnieć, że klientami takich bimbrowników byli zazwyczaj farmerzy albo pracownicy rolni. Szczególnie dotknęło to mieszkańców Appalachów gdzie bimber był często formą płatność. Dla wielu Szkoto-irlandczyków był to więc główny sposób zarabiania na życie. Ludzie ci mieszkający w odizolowanych obszarach górskich nie mogli także przewozić uprawianej pszenicy bądź kukurydzy przez wąskie szlaki. Produkcja domowej whiskey była nie tylko bardziej opłacalna, ale i łatwiej ją było transportować.

whiskey_insurrection

Kolejnym powodem do niezadowolenia ludności była działalność inspektorów podatkowych. Ci teoretycznie nie mogli chodzić po domach i szukać aparatury do produkcji alkoholu, ale dla wolnych duchem pionierów Appalachów samo ich powołanie było naruszeniem wolności prywatnej. Wkrótce w zachodniej Pensylwanii wybuchł bunt, który rozprzestrzenił się na inne „bimbrowe stany”. Początkowo bimbrownicy dręczyli inspektorów oraz tych, którzy udzielali im schronienia. Niszczono także aparaturę destylacyjną ludzi godzących się na płacenie podatku akcyzowego. „Whiskey Boys”, bo tak nazywano protestujących, rabowali instytucje stanowe i federalne. Zostało także odgrzebane stare hasło rewolucyjne „No taxation without representation” odwołujące się do brytyjskiego podatku stemplowego. Obiektami ich ataków stały się także agencje pocztowe oraz lokalne sądy.

Pierwsze strzały padły nieopodal miejscowości South Park w stanie Pensylwania. Aby stłumić powstanie George Washington i Alexander Hamilton pamiętając Rebelię z Shays zdecydowali się na rozwiązanie siłowe. Ponieważ zachodnia Pensylwania była najbliżej stolicy federalnej (wówczas była nią Filadelfia) miała być przykładem jak rząd federalny tłumi bunty. Pierwsze kila tysięcy żołnierzy zebrało się w Pittsburgu. Łącznie w sierpniu i wrześniu Washington powołał około 13 tysiąca milicjantów i wysłał ich do zachodniej Pensylwanii. Prezydent wraz z Hamiltonem i weteranem wojny o niepodległość Henrym Lee osobiście dowodzili wojskami federalnymi. W międzyczasie jeden z poborców podatkowych – pułkownik John Nevile powołał milicje w sile około tuzina ludzi do powstrzymania tłumu około 500 rebeliantów, który ostrzeliwał dom inspektora, by następnie podpalić mu zborze, stodołę oraz ogrodzenie. Rebelianci porwali także Marshala Davida Lenoxa. Wypościli go, gdy ten przyrzekł, że nie będzie już wykonywał rozkazów nieprzychylnych buntownikom. Ostatecznie oboje uciekli z Pensylwanii niewyznaczonymi szlakami by nie natrafić na wściekłych farmerów. „Whiskey Boys” chcieli także zdobyć garnizon w Pittsburgu, aby zyskać broń potrzebną do walki z milicją federalną. Hamilton uznał to już nie jako obywatelskie nieposłuszeństwo, ale jako zagrożenie dla rządu. Ukaranych zostało około 150 rebeliantów – wszystkich tych, którzy byli odpowiedzialni za szeroko pojęte zbrodnie. Dwóch głównych przywódców rebelii zostało zwolnionych przez prezydenta. Jednak to pijana milicja była częściej bardziej niebezpieczna niż buntownicy. Co najmniej dwóch niewinnych cywili zginęło z rąk milicjantów. Wszyscy oni byli sądzeni w sądach cywilnych, a nie wojskowych.

Po raz pierwszy od ustanowienia konstytucji w 1789 rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki egzekwował władzę federalną przy użyciu siły. Mimo iż, nigdy skutecznie nie zebrał owych podatków (który po rewolcie został zniesiony) federaliści pokazali, że prawo federalne będzie w nowym kraju respektowane. Takie ukazanie siły pomogło wybrać Thomasa Jeffersona, który był przeciwnikiem ingerencji prawa federalnego w życie obywateli, na prezydenta w 1800 roku. Także stany Tennessee oraz Kentucky mogły występować do rządu federalnego z innej pozycji. Obszary te będące długo poza jego zasięgiem były znane z ogromnej działalności bimbrowniczej. Później te dwa stany stały się jednym z głównych producentów Burbonu. Mimo, że zaraz po zniesieniu podatku bimber płynął strumieniami, relacje między rządem, a góralami znacznie się pogorszyły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *