Old 37

„Don’t worry I’m a paramedic.”

Old-37-Alan-Smithee-Movie-Poster

Jeżeli kiedykolwiek narzekaliście na polską służbę zdrowia, po obejrzeniu „Old 37” dojdziecie do wniosku, że nie jest tutaj tak źle. Przykładowo gdzieś w USA są tylko dwie karetki na 100 mil kwadratowych, z czego załoga jednej z nich najprawdopodobniej inspirowała się historią „Łowców skór”.

Wstaw komentarz na temat trailerów kłamców tutaj.

Film jest debiutem reżyserskim Christiana Wintersa ukrywającego się pod pseudonimem Alan Smithee. Tego typy działania są używane zazwyczaj przez twórców którzy tracą kreatywną kontrole podczas kręcenia. Nie wiem czy w tym przypadku było podobnie, jednak wynik pozostawia wiele do życzenia.  Pomysłem na film był koszmar który przyśnił się scenarzyście Paulowi Treversowi, który jak nie trudno się domyślić nie napisał nic innego. Dodatkowo film powstał dzięki crowdfoundingowi co dowodzi, że w dzisiejszych czasach byle pierdoły mogą być nakręcone bez większej odpowiedzialności.

Jon Roy (Kane Hodder) oraz Darryl (Bill Moseley) to bracia którzy w przerwach w pracy na złomowisku, podsłuchują wezwania 911, by następnie udać się na miejsce wypadku swoją karetką i poznęcać się trochę na ofiarach. Czynią tak ponieważ ich psychopatyczny ojciec był kiedyś medykiem i zabierał ich na tego typu interwencje by zaspokoić swoją żądze „zapachu świeżej krwi”.  Główną bohaterką filmu jest jednak Amy (Caitlin Harris) –  nieśmiała nastolatka z małego miasteczka która chce się wpasować. W wyniku wypadku spowodowanego przez jej znajomych staje się jednym z celów dwójki psychopatów.

Shot003Kogoś mi ten pan przypomina.

Opis brzmi w miarę zachęcająco i co wydawało by się ciekawym slasherem o kulisach pracy łódzkiego pogotowia szybko zmienia się w bezsensowne pierdolenie bandy gówniarzy którzy są większymi chujami dla siebie nawzajem niż ci „paramedycy” dla swoich ofiar. U żadnego z bohaterów nie ma ani jednej cechy która byłaby w jakikolwiek sposób wartościowa. Każdy zdradza się z każdym, wszystkie dziewczyny to wredne suki które rywalizują w opiniach dotyczących ich umiejętności obsługi tylnego siedzenia samochodu, a reszta to zwyczajni kretyni. Sama główna bohaterka która miała być typową „postacią dziewicą”, jak to w każdym slasherze bywa, po śmierci bliskiej jej osoby interesuje się tylko jakimś fagasem oraz powiększeniem cycków. Dość dużo czasu spędza także na rozmowie z matką, która wygląda jakby była tylko jakieś 5 lat starsza od niej. Wydawało by się, że jest jakaś wartość pozytywna tej postaci. Nic bardziej mylnego. Rozmowy zazwyczaj sprowadzają się do czegoś typu „Mamo jesteś taka piękna, nie dziwie się, że tata cię chciał…” albo „To smutne, że Angel nie żyje, myślałam nad operacją powiększenia piersi. – Ok córciu, jutro zadzwonię do chirurga”. Kto ze sobą tak rozmawia?

Shot005

Przykład typowej rozmowy córki z matką (na zdjęciu).

No ale, że tytuł to nazwa karetki tortur wspomnieć trzeba o zabójcach. Darryl jest typowym sadystą, znęcającym się nad innymi bo tata psychopata bił jego i matkę. Jon Roy zaś jest typowym cichym mięśniakiem noszącym maskę. Smaczek nawet fajny biorąc po uwagę fakt, że aktor wcześniej grał chociażby Jasona w kilku częściach Piątku 13 (niestety tych gdzie był na Manhattanie i w kosmosie). Jest to chyba jedyna postać, wobec której można czuć jakąś sympatie, głównie dlatego, że nic nie mówi.

Shot006Dyskontowa wersja „Brothers of Destruction” przed Ambulance Match. 

Jako slasher film działa średnio. Postacie giną co prawda na różne sposoby (podpalenie żywcem, oczywiście jakaś maszyna z obrotowymi ostrzami, różnego rodzaju broń biała), jednak jest to zazwyczaj zrealizowane w podobny sposób. Ciach i na zabójcy pojawia się krew, więc o żadnym gore nie ma mowy. Co najgorsze większość nastolatków zabija się sama w wypadkach samochodowych, przez co połowa filmu dzieje się na leśnej drodze. Wydawało by się to normalne w filmie o paramedykach zabójcach, jednak jaki sens ma slasher gdzie większość  postaci zabija się sama, a złoczyńcy tylko sprzątają.

Shot004.png

Nie wymaga umiejętności jasnowidzenia by domyślić jak się to skończy. Najsmutniejsze, że inne postacie giną na jeszcze głupsze sposoby.

Największym jednak problemem filmu jest jego struktura. Pierwsza połowa jest poświęcona wyłącznie tym niedorozwojom z liceum, czytaniu konwersacji Amy z mało interesującym typem, przedziwnymi rozmowami z matką o ojcu, który pojawia się tylko na zdjęciu oraz wysłuchiwaniu beznadziejnych piosenek (dobra 1/4 filmu wygląda jak teledyski rockowych grupek młodzieżowych). Dopiero w drugiej połowie filmu gdy wątek nastolatków w dziwny sposób miesza się z wątkiem zabójców, widz przypomina sobie, że to w końcu horror o „paramedykach” mordercach. Swoją drogą zdanie „Don’t worry I’m a paramedic” pojawia się tyle razy, że coś co miało być powiedzonkiem identyfikującym postacie okazało się jakąś połową scenariusza.  Kolejnym problemem są retrospekcje które niby powinny wytłumaczyć motywacje działania braci oraz w jakiś sposób zszokować, jednak ilość klisz i debilizmów zmusza do przewracania oczami.

Shot007

Jeffrey był by dumny.

Podsumowując nie jest to najgorszy film 2015 (bah, nawet nie będzie w pierwszej dziesiątce), stanowi jedynie smutny przykład ciekawego i w miarę oryginalnego pomysłu całkowicie zniszczonego przez beznadziejny scenariusz oraz denerwujące postacie. Rozumiem, że to slasher i nastolatkowie w nich powinni być nielubiani, jednak w Old 37 satysfakcja z ich śmierci jest nieproporcjonalna w stosunku do gwałtu na rozumie, który ta banda przegrywów serwuje. Lepiej posłuchać byłego prezydenta Komorowskiego i zamiast po karetkę zadzwonić po Pizze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *