11 Października. Bunt w więzieniu w Washington D.C.

11 października. Bunt w więzieniu w Waszyngtonie DC

6164104619_c3ece81917_b
źródło: Washington Area Spark

Roku pańskiego 1972 w Waszyngtońskim więzieniu doszło do buntu oraz przejęcia przez około pięćdziesięciu skazanych jednego bloku celnego. W czasie procederu jako zakładników wzięto dwunastu pracowników. Według więźniów miała to być próba przekonania władz do poprawy warunków panujących w ich przybytku oraz zmniejszenia liczby ludzi tam przebywających.

Kilka dni przed wybuchem zamieszek dwóm skazanym udało się w jakiś sposób pozyskać pistolet kalibru .38. Byli to Frank Gorham oraz Otis D. Wilkerson a.k.a Robert Jones a.k.a James Burges. Ja będe mówił Jones bo najkrócej. Rankiem 11 października Jones udał ból brzucha na co nabrało się dwóch strażników. Po wejściu do celi zostali oni zaatakowani przez Gorhama i z klamką przy głowie stali się oni pierwszymi zakładnikami. Więźniowie następnie wypuścili resztę przestępców i skazanych za niewinność do pomocy przy obezwładnieniu reszty pracowników bloku. Dwójka inicjatorów miała raczej w planach chęć zmniejszenia ilości więźniów przebywających wówczas w D.C. Jail, szczególnie o dwóch. Pozostali tłumaczyli swoje zachowanie jako odpowiedź na opresyjne warunki panujące w więzieniu.

Po trzech godzinach i 11 złapanych pracownikach, naczelnik Kenneth Hardy wszedł do bloku celnego i jak nie trudno się domyślić dołączył do pozostałych.  Podczas następnych dwunastu godzin był on maltretowany, przystawiano mu pistolet do głowy, wiązano mu pętle wokół szyji i namawiano do rozpoczęcia negocjacji. Następnie wręczono mu notkę w której zgadzał się na to, że nie będzie on prowadził przeciwko więźniom żadnej akcji odwetowej. Hardy notkę podpisał bo jako jedyny w pokoju znał prawo i wiedział, że podpisywanie tego typu papierków pod przymusem jest tylko aktem niszczenia drzew i marnowania tuszu.

inmates
źródło: Washington Area Spark

Kolejnym elementem powstałego w jakieś kilkanaście godzin planu było poproszenie pani kongreswoman Shirley Chisholm o „odwiedziny”. Warto może wspomnieć, że byłą ona pierwszą czarną kobietą będącą na tym stanowisku oraz wcześniej w 1972 startowała ona w prawyborach wiadomo jakiej partii na stanowisko prezydenta USA. Zaproszenia z więzienia zostały przyjęte i Chishlom wraz innymi liderami miejskiej społeczności przybyli na wizytacje. Delegacji udało się przekonać skazanych by wypuścili część zakładników w zamiar na wylanie swoich żalów przed sądem.

Wieczorem tego samego dnia sędzia William J. Bryant zezwolił skazanym wypowiedzieć się w sprawie warunków panujących w placówce. Do sądu miejskiego przybyło sześciu uzbrojonych więźniów wraz z ich głównym zakładnikiem. Po ich wysłuchaniu szefu lokalnego wymiaru sprawiedliwości zapewnił  chłopaków, że zostaną podjęte natychmiastowe działania mające na celu sprawdzenie jakości przebywania w waszyngtońskim więzieniu. Zapewniono ich także, że nie zostaną przeciwko nim podjęte, żadne następstwa prawne.  Po trwającym 24 godziny wydarzeniu, więźniowie wypuścili resztę zakładników.

No ale jak to w życiu bywa, policji i sądom nie można ufać, bo kłamio. Dwunastu z biorących udział w okupacji bloku celnego zostało skazanych za próbę ucieczki oraz zamieszkowanie. Chłopaki bronili się wcześniej wspomnianą notką i słowem sędziego, jednak nie miało to żadnego znaczenia dla prawa. Wszystkie sprawy sądowe jak i apelacje dotyczące powstania stwierdziły, że żaden sędzia federalny, a tym bardziej naczelnik więzienia nie mają prawa do rozdawania immunitetów panom w pomarańczowych kubraczkach.

Zaraz po incydencie Gorham i Jones zostali przeniesieni do tak zwanego „Penthausu” czyli najbardziej strzeżonej części więzienia. W czasie pobytu, i tutaj sobie jaj nie robię, udało im się zdobyć ostrza piłek do metalu którymi przecięli kraty, i jak to jeden z oskarżonych określił „uciekli improwizowaną drabiną Jakuba, stworzoną z prześcieradeł w stylu klasycznym”. Zostali oni jednak złapani oraz skazani. Co się z nimi dalej działo, nie jest mi wiadome. W internecie są dokumenty dotyczące odrzucenia ich apelacji podpisane na rok 75 i 76. Swoją drogą warunki panujące w tamtym więzieniu musiały nie być takie złe skoro w ciągu jednego miesiąca bohaterom udało się ukraść i przechowywać pistolet, zorganizować bunt, następnie ukraść piły do metalu i przetrzymywać je w najbardziej strzeżonym punkcie więzienia by potem zbiec w sposób identyczny jak Kaczor Daffy i Prosiak Porky uciekali z hotelu by nie płacić za pobyt.

daffy
źródło: Looney Toons Porky Pig’s Feat.  Warner Bros

Budynek więzienia został zmieniony w 1976 jednak warunki nadal nie zachwycają ludzi tam przebywających. Przynajmniej to wynika ze strony Yelpa poświęconej placówce. Tak D.C. Jail ma stronę na Yelpie. Użytkownik Donald T. narzeka między innymi na przeludnienie oraz cenę połączeń telefonicznych, aż 1$ za minutę, za co daje jedną na pięć możliwych gwiazdek. Z kolei użytkownik Bregy G. narzeka na zimno i niemiły personel, ale rekompensuje to lasagne na stołówce i nowymi znajomościami. 2/5 gwiazdek. Osoba pod pseudonimem  Money M. po prostu robiła sobie z tego żarty. Niektóre osoby niczego nie biorą poważnie, nawet recenzji aresztów na Yelpie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *