Kilka ciekawostek o Erneście Hemingway’u

gallery-1441382571-hemingwaysquare
Mimo, że wyglądał jak Franciszek Józef z butelki Żywca, wody raczej nie pił.

28 października mija 62 rocznica przyznania Ernestowi Hemingway’owi Literackiej Nagrody Nobla. W związku z tym pozwolę sobie napisać co nieco o ciekawszych epizodach z życia pisarza. Pominę całkowicie biografię artysty, bo po pierwsze nie widzę sensu powtarzać łatwo dostępnych informacji, a po drugie nie chce mi się. Skupie się zatem na faktach które prędzej trafiły by jako opowieści do Drunk History, niż dokumentu na History Channel w przerwie między budowniczymi z kosmosu, a grubaskami z lombardu. Tak więc nie marnując czasu i przestrzeni w internetach o to kilka(naście) ciekawostek o tym bitki lubiącym, za kołnierz nie wylewającym nobliście.

Hemingway był znany z zamiłowania do rybołówstwa. Gdy wypływał w rejs swoją łódką zabierał ze sobą swojego Tommyguna z którego strzelał do rekinów polujących na jego zdobycz. Ustanowił on nawet rekord w 1938 za złapanie  7 marlinów w ciągu jednego dnia. Tak więc marlina Santiago bezlitośnie wszamały morskie drapierzniki, kiedy on sam pruł do nich z karabinu maszynowego. Nie fair. Polował on nie tylko na ryby. Od lata 1942 do końca 1943 swoją łódką polował także na nazistów. W tym okresie prezydent Roosevelt z powodu nie posiadania dostatecznej ilości łodzi patrolowych stworzył grupę cywilnych statków morskich których zadaniem było obserwowanie amerykańskich wybrzeży Atlantyku. Grupa ta nosiła nazwę Hooligan Navy. Pisarz mieszkał wówczas na Kubie i to właśnie tam wyszukiwał u-bootów. Jednak gdy inni kapitanowie mieli tylko patrolować i zgłaszać ewentualną aktywność niemieckich łodzi podwodnych, Hemingway szedł o krok dalej i uzbrojony w swój karabin maszynowy i granaty był gotowy podjąć próbę walki. Normalnie łódeczka w walce z torpedowcem nie miała by żadnych szans, jednak znając żywot tego człowieka nie zdziwił bym się jakby udało mu się pokonać całe wilcze stado używając wyłącznie pieści i butelki gorzały.

Autorowi „Komu bije dzwon” udało się przeżyć między innymi: wąglika, malarię , zapalenie płuc, raka skóry, żółtaczkę, czerwonkę, cukrzycę czy niedokrwistość. Spokojnie dopiero zaczynam. Do tego miał w jakimś stopniu naderwane lub uszkodzone organy takie jak nerki, śledziona, wątroba (heheszki), porwane ścięgna oraz pękniętą czaszkę. Udało mu się przeżyć wypadki takie jak wybuch pocisku moździerzowego podczas Wielkiej Wojny czy postrzelenie się w stopę podczas polowania na rekiny. Przeżył dwa wypadki samolotowe, w ciągu kilku dni. Po pierwszym gazety nawet uśmierciły pisarza i jego małżonkę. Aby było śmieszniej rozbili się w sercu Afryki gdzie musieli obozować przez noc co i tak mogło być historią przetrwania. Kto oglądał „Duch i Mrok” ten wie. Hemingway sobie pewnie wówczas safari urządził. Przetrwał także trzy wypadki samochodowe. Tak więc jak mógł zginąć człowiek który przeżył więcej niż Michael Myers? 3 lipca 1961 roku Hemingway zastrzelił się swoją strzelbą. Żona przez kilka miesięcy uznawała wydarzenie jako wypadek przy czyszczeniu broni. Samobójstwo było najprawdopodobniej efektem utraty pamięci wynikającej z przeprowadzonej na nim trapi Elektro wstrząsowej.  Tak więc jedyną rzeczą jaka mogła zabić Ernesta Hemingway był Ernest Hemingway.

hemingwayaircrash
Skorumpowane lewackie media.

Hemingway również poza wytrzymałością Wolverina był znany ze swojej skłonności do imprezowania. Jedna z historii opowiada, że zabrał on ze swojego ulubionego lokalu pisuar, bo jak stwierdził „wyszczał do niego tyle hajsu, że był jego własnością”. Jeszcze inna zakłada, że Hemingway, raz zaprzyjaźnił się z niedźwiedziem w stanie Montana z którym się upijał i spał. Historia pojawiła się tylko raz w 1950 i była napisana przez Lillian Ross. Swoją drogą jak się sprawdzi „bear” w Urban Dictionary opowiadanie ma całkowicie inne znaczenie. Pisarz był również dobrym znajomym z innymi artystami. Przykładowo, zaprzyjaźnił się z Orsonem Wellsesem po pijackiej bójce. Irlandzki powieściopisarz James Joyce po wysączeniu kilku drinów miał za to nawyk wszczynania zatargów, które później Hemingway za namową prowodyra kończył spuszczeniem ofierze tzw. solidnego wpierdolu. F. Scott Fitzgerald z kolei przygnębiony faktem, że nie może zaspokoić swojej żony Zeldy zwierzył się tym Hemigwayowi po czym w toalecie paryskiej kawiarni pokazał mu swojego penisa. Wg Ernesta był on normalnych rozmiarów. Poradził także autorowi Gatsbiego zwiedzenie Luwru i porównania tam rozmiarów z przyrodzeniami posągów. Tak, wiadomo, po humanistycznemu.

hemingwaybar
W Paryżu piwko, a w rodzimych Stanach ludzie muszą o nie walczyć.

Jak już jesteśmy przy sekretach i kutasach, to w ostatnich latach życia pisarz popadł w paranoje i twierdził, że obserwuje go FBI. Na dodatek złego lekarz przypisywał mu na to terapie szokowe. Jak się później okazało J Edgar Hoover osobiście nakazał obserwacje Hemingwaya. W całym tym szaleństwie oboje mieli rację, gdyż Hemingway widniał na liście sowieckich szpiegów działających w Ameryce pod pseudonimem „Argo”. Nie  naszczał on jednak nigdy na Gwieździsty Sztandar i żadna prawdziwa współpraca z Sowietami się nie odbyła. Pisarz został najprawdopodobniej zwerbowany przez komunistów w Londynie albo Hawanie w latach 40. Uważa się także, że całość była tylko manewrem mającym na celu zyskania dobrego materiału do książek.

Jako dodatek mogę powiedzieć, ze co roku w trzecią sobotę lipca odbywa zlot sobowtórów pisarza, gdzie zbiera się grupa dziadków w siwych brodach noszących wdzianka rodem z safari lub rybackim sweterku. Rocznie ponad 100 uczestników rywalizuje o tytuł „Papy”. Może się myliłem. Może nawet Hemingway nie do końca zabił Hemingwaya.

hemingwaylookalikes1
Ten pan z samego środka kogoś mi przypomina.

Jedna myśl nt. „Kilka ciekawostek o Erneście Hemingway’u”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *