Phineas Taylor Barnum – The Greatest Showman on Earth cz.1

Podczas pisania tekstu dotyczącego freak showów (który musi doczekać się kontynuacji) napomniałem o postaci P.T. Barnuma i jego przekrętu z 161 letnią nianią Waszyngtona. Wspomniałem wówczas, że człowiek ten jest godny własnego tekst, tak więc oto i on.

Phineas Taylor Barnum urodził się 5 lipca 1810 roku w Bethem w stanie Connecticut. Od małego interesował się zarabianiem pieniędzy. W wieku kilku lat pracował dla rodziców na roli, za co otrzymywał małe sumy pieniędzy, które w przeciwieństwie do swoich rówieśników inwestował w swój mikro biznes. Jako kilkulatek sprzedawał słodycze z melasy oraz napój który nazywał wiśniowym rumem. Poza zmysłem biznesowym posiadał także umiejętności w dziedzinie matematyki. Gdy miał 12 lat był właścicielem owcy oraz cielaka. W swojej autobiografii wspominał, że był jednym z najmłodszych właścicieli ziemskich. Jego dziadek również Phineas Taylor, z faktu że jego wnuk dzielił to samo imię podarował mu posiadłość zwaną „Ivy Island”. Jeszcze jako dziecko młody Barnum chwalił się wszystkim w okolic, że jest posiadaczem  najlepszej oraz najbardziej wartościowej ziemi w Bethem. Nie przeszkadzał mu w tym fakt, ze osobiście nigdy swojego terenu nie widział. Pewnego dnia dziadek zaproponował mu małą prezentacje obszaru którego młody biznesmen był właścicielem. Powiedział: „Jeżeli skosisz pobliskie łąki, to jeden z moich pracowników pokaże ci twoje przepiękne „Ivy Island”. Podekscytowany Barnum szybko wziął się do pracy. Po wykonaniu zadania jeden z pomocników, Irlandczyk imieniem  Edmund zaprowadził chłopca na jego posiadłość. Phineas nie mogąc się doczekać pobiegł szybko na wskazany teren mało nie topiąc się w bagnie. By tego było mało pogryzły go jeszcze szerszenie. Na miejscu okazało się, że zamiast budynków oraz przepięknych ogrodów czekał na niego czarny wąż oraz zarośnięte mokradła. Jego rodzina i znajomi oczywiście wiedzieli czym owe „Ivy Island” było, tak więc Barnum stał się pośmiewiskiem okolicy i ofiarą żartu jego dziadka. Tak, w 19 wieku na puentę żartu czekało się latami, przy czym można było zginąć od kąpieli w bagnie, ukąszeń szerszeni oraz złowrogich czarnych węży. Barnum nigdy nie pojawił się na „Ivy Island” ponownie.

Biorąc pod uwagę, że całość jego dzieciństwa przebywał w Nowej Anglii musiał także regularnie chodzić do kościoła i szkółki niedzielnej. Pewnego razu  Barnum został poproszony o przeczytanie fragmentu Ewangelii św Łukasza.  <A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba <mało albo> tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. >Wielebny zapytał się więc Phineasa co jest tą „jedną potrzebną rzeczą?”. Młodzieniec odparł, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ każdy chce czegoś innego. Dla kupca to będzie wielu bogatych klientów, dla prawnika społeczeństwo pełne zatargów, dla księdza datki i wielu grzeszników którzy skorzy są płacić za odkupienie, dla kawalera dobra żona czy dla panny troskliwy mąż. Jednak w tym przypadku i odpowiedz która Maryi by pasowała najbardziej brzmiała „By wierzyć w Jezusa Chrystusa, kochać bliźnich, oraz żyć według jego nauki.” Dla niego oznaczało to by żyć w sposób taki na które można spojrzeć z satysfakcją, ufać Bogu i chwalić go za łaski którymi obdarza człowieka.” I tą właśnie zasadą Barnum kierował się przez resztę życia.

Lata nastoletnie P.T. spędził jako sprzedawca sklepowy m.i. pracując u ojca. Już wtedy przejawiał błyskotliwy umysł biznesmena oraz używał niecodziennych technik promocyjnych. Przykładowo, pewnego dnia przyjechał do niego sprzedawca obwoźny który namówił go na zakup sporej ilości butelek po promocyjnej cenie. W sklepie znajdowało się także sporo sztućców których musiał się pozbyć. Wiedząc, że nikt raczej tego badziewia nie kupi zorganizował loterie. Nagrodami były: 25$ które można wydać na dowolne produkty w sklepie,50 podobnych 5 dollarowych kuponów 100 -1$, 100 fifty centów oraz 300- 25 centówek. Ostatnie trzy rodzaje nagród  wypłacalne były w butelkach i pordzewiałych metalowych badziewiach. Nie dość, że niechciany towar znalazł nabywców, to dodatkowo Barnum zorganizował miastu rozrywkę odkrywając w sobie talent showmana

Plakat filmu „Barnum” z 1986 reż. Lee Philips. Film przedstawia kilka epizodów takich jak właśnie motyw z butelkami czy żonglerami w sposób prawie prawdziwy.

.

W kolejnych latach pracował na przemian  w Nowym Jorku i swoim rodzinnym Bethen  jako sprzedawca, właściciel loterii, a nawet jako właściciel gazety „Herald of Freedom”. Był to początek jego kariery jako osoba publiczna. Działalność tą zaczął ponieważ inne gazety odmówiły drukowania jego politycznych tekstów krytykujących niebieskie prawa kalwinizmu. W ciągu jego trzyletniej pracy dla gazety został oskarżony przez politycznych przeciwników trzy razy, z czego raz był skazany za szpiegostwo czy jakieś tam inne pierdoły, a inny za zniesławienie. W wyniku tego ostatniego spędził 60 dni w areszcie, w którym kontynuował pisanie. Całe zdarzenie dodało mu rozgłosu, a po odsiedzeniu wyroku został tłumnie powitany przez rzeszę ludzi. Potem sam napisał o paradzie jaka miała miejsce po wypuszczeniu go z pierdla. Ostatecznie „Herald of Freedom” został sprzedany. Wcześniej jeszcze ożenił się także z Charity Hallet, która pozostała jego żoną aż do czasu jej śmierci.

Wszystkie te zajęcia jednak na satysfakcjonowały Barnuma. Swoje prawdziwe powołanie jako showman odnalazł kiedy przedstawiono mu 161 letnią nianię George’a Washingtona – Joice Heth. Jednak nie będę się o tym powtarzał tutaj jest link. 

Całe wydarzenie spodobało się na tyle Barnumowi, że kontynuował on przygodę z show biznesem. Kolejnym przedstawieniem które P.T. promował były występy włoskiego cyrkowca Signora Antonio, którego imię następnie zmienił na Signor Vivalla. Potrafił on żonglować muszkietami, płonącymi pochodniami, gimnastykować się i takie tam. Podczas jednego z występów w Filadelfii członek widowni – niejaki Roberts wydarł się na Włocha twierdząc, że jego wyczyny to nic nadzwyczajnego i, że on sam tak potrafi. Barnum uznał to jako darmową reklamę oraz okazje by ludzie obejrzeli to samo po raz kolejny,a następnie ogłosił, że jeżeli Roberts powtórzy wszystkie wyczyny Vivalli to dostanie 1000 basków.  Według kalkulatora na dzisiejsze było by to jakieś 25 tyś zielonych. Następnie Barnum wynajął teatr po raz drugi by zorganizować wspomniane zawody. Reklama była tak skuteczna, że kolejny występ wypełnił wszystkie siedzenia. Widownia bacznie obserwowała jak pretendent do tytułu „najlepszego żonglera na świecie”(bo świat był wtedy bardzo mały) powtarza wyczyny Vivalli. Rozentuzjazmowany tłum wiwatował raz Włochowi, raz Amerykaninowi. Wkrótce przyszła kolej na ostateczne zadanie. Szczerze mówiąc nie wiem co to było, nie mogłem się tego doszukać, ale powiedzmy, że były to cztery płonące maczety laserowe. Tutaj śmiałek nie wytrzymał i zszedł ze sceny. Całość oczywiście była przekrętem na miarę …yyyy „Przekrętu Guy’a Richiego”. Roberts był podstawionym cyrkowcem, któremu Barnum za cały teatrzyk wcześniej zapłacił 30 dolarów. Podczas gdy promotor rozklejał plakaty i negocjował profity z właścicielem budynku Vivalla i Roberts razem trenowali. Biznesmen uważał jednak, że nikt nie wyszedł z przedstawienia nie usatysfakcjonowany więc nie było z tym żadnego problemu. Szczerze mówiąc to chyba jedynym oszukanym człowiekiem był Vivalla bo jemu Barnum płacił 50 $ za miesiąc.

Cytat z którego Barnum jest najbardziej znany, jednak on sam nigdy tego nie powiedział. Jego zasadą bardziej było „Satysfakcja gwarantowana albo zwrot pieniędzy”. Zwrotu raczej nikt nie żądał.

Kolejnym etapem w pracy showmana było dołączenie do cyrku wędrownego Aarona Turnera. Tam zajmował się głównie sprzedażą biletów, trzymaniem kasy, księgowością oraz zapowiadaniem przedstawień. Zarabiał wówczas 35 dolców za miesiąc plus 1/5 wszystkich dochodów. Dochody włoskiego żonglera pozostawały bez zmian. Cyrk funkcjonował z różnorakim skutkiem, kilka wzlotów, kilka upadków i kilka sytuacji w których Barnum mało nie zginął. Przykładowo podczas występów w Annapolis w stanie Maryland jego wspólnik – wspomniany wcześniej Turner odwalił na nim „prank” który o mało nie skończył się tragicznie.

Pewnego dnia Barnum wybrał się na niedzielny spacer w nowym czarnym wdzianku. Podczas obchodzenia ulic miasta wspólnik showmana podszedł do grupy tubylców i powiedział coś w stylu „U nas w Rhode Island taki typ by nie mógł chodzić po ulicach jak gdyby nigdy nic.” Wówczas jeden z lokalnych zapytał się : „Ta, a kim jest ten jegomość?”. Turner odparł „Wielebny Ephraim Kingsbury Avery”[trzask pioruna]. Wspomniany wielebny okryty był złą sławo ponieważ oskarżony był o morderstwo robotnicy  – Marii Sahry Conell.  Sad go uniewinnił, jednak ludzie nie wierzyli w wyrok wymiaru sprawiedliwości. Był on czymś w stylu XIX wiecznego OJ Simpsona. Ludność lokalna dobrze znała jego przypadek. Natychmiastowo znalazła się grupa około stu mieszkańców Annapolis z widłami i różnego rodzaju narzędziami. Motłoch przygotowany jak na lincz potwora Frankensteina podbiegł do Barnuma i chciał wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Otoczony i zdezorientowany P.T. zapytał się herszta czego od niego chcą. „Trafiłeś w złą okolicę ciemny typie! U nas nie toleruje się ludzi twojego pokroju. Koniec udawania, teraz pójdziemy spokojnie pod najbliższe drzewo i wieszamy czarnego „. Barnum w autobiografii wspomina, że chcieli go również klasycznie po amerykańsku potraktować smołą i pierzem. -„Panowie, nie zabijajcie mnie tylko wytłumaczcie o co chodzi!” – „My wiemy kim pan jest, panie Avery [kolejny trzask pioruna]. Przerażony Phineas próbował wytłumaczyć, że nazywa się Barnum, P.T. Barnum i pracuje dla cyrku który właśnie jest w mieście. Okazując trzeźwość umysłu poskładał wszystkie elementy w całość i wytłumaczył, że to pewnie Turner robi sobie jaja jego kosztem. Namówił on więc tłum by podążył za nim do hotelu, a tam wszystko się wyjaśni.  Gdy dotarli do przybytku spotkali Turnera który nie mógł się powstrzymać od śmiechu. Wytłumaczył im, że musiał go pomylić z Averym [trzask po raz kolejny] ponieważ jego wspólnik wyszedł na ulicę w nowym drogim czarnym wdzianku. Tłum chwilę popatrzył na parę, roześmiał się i poszedł. „Sorry, że chcieliśmy cię wytarzać w smole, obsypać pierzem i powiesić, tak to u nas jest w Maryland.” Barnum nie wiedząc czy zabić wspólnika, czy podać mu rachunek za zniszczone ubranie, czy mu dziękować oczekiwał wyjaśnień. Otrzymał coś w stylu „Widzisz Phineas, bo w biznesie chodzi o promocję. Jutro każdy będzie mówił o tym wydarzeniu, o fakcie że mało nie zabili cyrkowca. Potem większość z nich zjawi się na występach, a my zarobimy.”

Tak społeczeństwo oceniało wielebnego Averego [uderzenie pioruna]
Jakiś czas potem Barnum odegrał się na wspólniku nie próbą zabójstwa, czy jak ktoś woli agresywnej reklamy, nie przekrętu finansowego, a rzeczą znacznie straszniejszą – zagadką matematyczną. Generalnie Turner o arytmetyce wiedział tyle co Rysiek Petru o historii, ale lubił zakłady i się zgodził. Ostrzegam jest to jedna z głupszych zagadek pokazująca poziom edukacji w USA XIX wieku i podobnie jak w przypadku 161 letniej służącej ma związek z wiekiem. Leciało to mniej więcej tak „Przypuśćmy, że ojciec ma 30 lat, a syn rok. Jest więc 30 razy starszy. Jak dziecko ma 30 i ojciec 60 to jest 2 razy starszy. W wieku 90 lat jego syn ma 60 więc jest starszy o 1/3. Tak więc z wiekiem dziecko dogania ojca. Ile lat musi mieć dziecko by być starsze od ojca? Dżentelmen przyjął więc zakład 25 $ w szampanie i zaczął liczenie. Potem mu dopiero wyjaśnili, że to kompletny bezsens. Turner nie był pocieszony wynikiem zagadki Barnuma i musiał mu zapłacić równowartość 25 dollców w gazowanym trunku. Historia ta pokazuje, że Barnum potrafił wcisnąć każdy chłam, a ludzie mu jeszcze za to zapłacą. Była to umiejętność chyba najcenniejsza, ze wszystkich nabytych podczas pracy w cyrku. Umiejętność dzięki której Barnum rozwinął showbiznes do stanu jaki znamy obecnie. Ale o tym później.

 

 

 

Niech będzie jakaś bibliografia.

Barnum, Phineas Taylor, ” Life of P.T. Barnum”, 1888

Benton, Joel, „A Unique Story of a Marvelous Carrer. Life of Hon. Phineas T. Barnum. 2011

NY Times, „Great Showman Dead” 1881

I masa losowych wygooglowanych rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *