Średniowieczni wieśniacy masakrowali zwłoki by nie wstawały z grobów.

Kadr z „Army of Darkness” bo ciemnogród średniowieczny.

Praktyka bezczeszczenia zwłok brzmi nieco jak oklepana klisza z wszelakich filmów o zombie, nie jest jednak niczym nowym. (O badaniach dotyczących zombie można tu przeczytać) Szczególnie w Anglii. Przykładowo zwłoki króla angielskiego Harolda Zajęczą Stopę (żył 1016 -1040, panował 1035-1040)  zostały ekshumowane i wrzucone do kanału przez jego przyrodniego brata Hardekanuta. Inne źródła podają, że nowy król wrzucił je do chlewu ze zwierzętami by podzieliły los Masona Vergera z „Hannibala”. Jeszcze gorszy los spotkały pozostałości Olivera Cromwella i jego pomagierów których to odkopane ciała wisiały przez trzy dni tylko po to by zostały pozbawione głów, zaś to co z nich zostało umieszczono w dole niedaleko szubienic. Te akty miały jednak naturę polityczną oraz były aktem zemsty i ostrzeżenia. Harold przecież był psychopatą, a Cromwell zakazał świąt Bożego narodzenia. 

Jak już jesteśmy przy Anglii warto też wspomnieć o praktyce ucinania głów zwłokom kryminalistów by nie miały okazji wytłumaczyć się Jezusowi w czasie sądu ostatecznego. Niektórzy chrześcijanie wierzyli, że zwłoki powinny być chowane w całości oraz skierowane na wschód właśnie na tą ewentualność. Henryk VIII rozpoczął trend który pozwalał na ukaranie w ten sposób 4 martwych kryminalistów rocznie, zaś Karol II (ten od Cromwella) do 6. Fetysz jakiś?  Wykonywane to było publicznie, kat odcinał głowę, a motłoch dobijał pozostałości.

Ilustracja średniowiecznej wioski Wharram Percy w północnym Yorkshire. Zdjęcie: Historic England/PA

Ale czy ludzie bali się dosłownego powstawania z grobów zmarłych? Najnowsze badania archeologiczne wskazują, że tak. Badania opublikowane przez „Historic England” Uniwersytetu Southhampton mogą dowodzić, że średniowieczni wieśniacy z Wharram Percy rzeczywiście siekali oraz palili zwłoki tak by już na zawsze pozostały w swoich mogiłach.

Archeologowie zbadali kolekcję ludzkich kości należących do zmarłych w różnym wieku od 2 do 50 lat. Łącznie było to 137 elementów ludzkiego szkieletu znalezionego w mogile koło wsi. Pozostałości odkopano jakoś w połowie ubiegłego wieku, ale nikt się nimi nie zajmował. Szczątki są datowane na okres między 11 a 14 wiekiem. Według badaczy zwłoki nie zostały okaleczone w wyniku kanibalizmu czy morderstw dokonanych na obcych. Scenariusze prawdopodobne, biorąc pod uwagę rebelie spowodowane objęciem rządów przez Wilhelma Zdobywcę oraz ich następstwem czyli Spustoszeniem Północy ( Harrying of the North). Jeżeli ktoś chciał by się zajadać ludzkim mięsem musiał by ciąć w innych miejscach niż pokazane są ślady na kościach. Pozostałości należały również do ludności lokalnej czemu dowodzi analiza izotopów w zębach.

Według rezultatów opublikowanych w Journal of Archaeological Science: Reports powodem przypaleń, nacięć i defragmentacji było świadome zdziesiątkowanie ciał zaraz po śmierci i ich podpalenie  tak by zwłoki nie powstały z grobów, nie atakowały ludzi oraz nie roznosiły zarazy. Tak przynajmniej mówi Simon Mays dodając, że pokazuje to mroczne praktyki i realia średniowiecznego życia oraz jak inny to był świat. Ja tam nie wiem, XX wiek pokazał, że nie trzeba ciemnogrodu by masakrować i palić ciała, na dodatek w skali przemysłowej.

źródło

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *