Avengers Grimm

Kiedy Marvel wydawał Avengers 2 : Age of Ultron studio Asylum pomyślało sobie „Hej my też możemy zrobić film akcji o super bohaterach oparty na czymś co było na papierze. No tak, przecież porobiliśmy kilka adaptacji baśni braci Grimm. Połączymy ich w drużynę !” Problem w tym, że tylko dwie bohaterki poznane wcześniej pojawiają się w filmie: Królewna Śnieżka oraz Śpiąca Królewna. Jakiś czas potem Asylum wydało „solowy film” o Czerwonym Kapturku. Dodatkowo ich wersje były inne niż te w „Avengers Grimm”. Ale mniejsza o to. Zły Rumpelsztyk (moc wszystkiego chyba, ale głównie pranie mózgu) grany przez kolesia który wcześniej reżyserował „Sleeping Beauty” i grał jej ojca wysyła ramię złych zombie czy czegoś na Królestwo Śnieżki (moc zamrażania) by zdobyć magiczne lustro. Zwierciadło ma służyć jako teleporter do „krainy bez magii” – taaa zgadliście Los Angeles. Złoczyńca i Śnieżka przedostają się tym samym do czasów współczesnych. Wkrótce potem na Ziemię przybywają: Kopciuszek (moc przywoływania czy coś takiego), Roszpunka (moc bicia ludzi włosami), Śpiąca Królewna (usypianie typów), Czerwony Kapturek (strzelanie z łuku) oraz jej przeciwnik Wilk który jest przydupasem antagonisty. Złoczyńca tworzy armię gangusów i policjantów. Szefem gangoli jest Iron John grany przez Lou Ferrigno (super siła, niezniszczalność) który większość filmu biega wymalowany na niebiesko. Ziomek chyba już jest przyzwyczajony do tego bo w latach 70 biegał wymalowany na zielono jako Hulk i resztę życia wysmarowany olejkiem na pokazach kulturystycznych. Bohaterki muszą powstrzymać złego Rumpelsztyka przed przywołaniem swojej armii by ten nie przejął Los Angeles, a potem świata. Akcji jest tu tyle co nic, większość to baśniowy bełkot i kilka żartów. Ja dał bym może 5/10.

 

Reference